Belgia kojarzy się nam głównie ze średniowieczną architekturą Brugii, pyszną czekoladą i piwem (co opłaca się przywieźć do Polski) oraz poważnymi gmachami Brukseli. Mało kto jednak myśli o niej jako o idealnym kierunku na letni, pełen blichtru wypoczynek nad wodą. A to duży błąd! Choć belgijskie wybrzeże Morza Północnego liczy nieco ponad 65 kilometrów, skrywa w sobie niesamowitą różnorodność, świetną infrastrukturę i lifestylowy klimat, którego próżno szukać na zatłoczonym południu Europy. W tym sezonie warto porzucić utarte wakacyjne schematy i spojrzeć właśnie na północ. Oto przewodnik po belgijskich perełkach, które warto odwiedzić w te wakacje.
Knokke-Heist i De Haan – romantyczne uroki natury
Jeśli szukasz miejsca, gdzie wakacyjny relaks naturalnie miksuje się z wysoką modą i sztuką, Knokke-Heist to Twój absolutny kierunek na mapie Belgii. Często nazywane „belgijskim Saint-Tropez”, jest ulubionym adresem europejskich elit, influencerów i miłośników luksusu. Ekskluzywna dzielnica Het Zoute zachwyca drogimi willami wkomponowanymi w nadmorskie wydmy, butikami topowych projektantów oraz ponad osiemdziesięcioma galeriami sztuki współczesnej. Knokke to jednak nie tylko konsumpcjonizm – tuż obok rozciąga się rezerwat przyrody Zwin, idealny na niespieszne wycieczki rowerowe w modnym stylu.
Zupełnym przeciwieństwem dynamicznego i ociekającego luksusem Knokke jest położone kawałek dalej De Haan. To bodaj najpiękniejsze wizualnie miasteczko na całym wybrzeżu, które jako jedyne całkowicie oparło się trendowi budowania nowoczesnych, betonowych apartamentowców. W De Haan czas po prostu się zatrzymał, dzięki czemu kurort zachował swój unikalny, historyczny charakter. Spacerując cichymi uliczkami poczujesz się jak w ekskluzywnym, XIX-wiecznym uzdrowisku. To idealne miejsce na romantyczny urlop w estetyce retro, ucieczkę od zgiełku miasta, lifestylowe sesje zdjęciowe oraz długie spacery pośród dzikich, najwyższych wydm w całym kraju.

Ostenda i Blankenberge – „Królowa Kurortów” i mnóstwo rozrywki
Dla tych, którzy od kameralnej ciszy wolą tętniące życiem, wielkomiejskie przestrzenie z nadmorskim klimatem, świetnym wyborem będzie Ostenda, dumnie nosząca tytuł „Królowej Kurortów”. To kosmopolityczne miasto kapitalnie łączy plażowy relaks z bogatym życiem nocnym oraz artystycznym vibem. Latem Ostenda zamienia się w otwartą galerię dzięki festiwalowi sztuki ulicznej The Crystal Ship – gigantyczne, imponujące murale światowej sławy artystów zdobią ściany tutejszych kamienic, tworząc niezwykły szlak spacerowy. Miasto nigdy nie zasypia, oferując świetne rooftop bary, koncerty i modne kluby muzyczne.
Jeśli natomiast od wakacji oczekujesz maksymalnej beztroski, kolorowych drinków z palemką i energii klasycznego kurortu, skieruj swoje kroki do Blankenberge. To najbardziej rozrywkowe i młodzieżowe miejsce na belgijskim wybrzeżu. Głównym punktem programu i symbolem miasta jest monumentalne, neogotyckie molo (Belgium Pier), wysunięte kilkaset metrów w głąb morza, z którego roztacza się obłędny widok na zachód słońca. To kurort idealny, by naładować baterie pozytywną energią i poczuć prawdziwy, letni luz.






